Blog

Arskom Group to przede wszystkim ludzie. Eksperci i pasjonaci, którzy stale pogłębiają swoją wiedzę i zdobywają nowe umiejętności. W tym miejscu specjalnie dla Was piszemy o tym, co w świecie marketingu najważniejsze i najciekawsze.

Wygoda albo prywatność. Internet w dobie content marketingu

Wygoda albo prywatność. Internet w dobie content marketingu

2018-02-15 15:09:50 - Autor: Emil Borzechowski

Wielkie korporacje postawiły nam ultimatum: jeśli chcemy w pełni wykorzystywać potencjał nowych technologii, musimy podzielić się z nimi swoją prywatnością.

W Polsce pierwsze komputery podłączono do Internetu już na początku lat 90., ale zanim stał się dostępny dla wszystkich obywateli, musieliśmy poczekać do roku 1994. Pierwsza polska witryna, Wirtualna Polska, powstała dopiero rok później i w niczym nie przypominała tej, która funkcjonuje obecnie. Od tamtego czasu Internet rozwinął się nie tylko pod kątem wizualnym – zmieniły się także zasady gry.

Dotarcie do klienta internetowego pod koniec lat 90. nie było łatwe. Larry Page i Sergey Brin dopiero opracowywali algorytmy pozycjonowania stron, a Mark Zuckerberg uczęszczał jeszcze do szkoły średniej. Przedsiębiorcy byli pozostawieni sami sobie, a Internet przypominał Stadion Dziesięciolecia w dobie rozkwitu Jarmarku Europa – pstrokate witryny upstrzone były migającymi banerami GIF i niemal po każdym kliknięciu atakowały nas irytującymi wyskakującymi reklamami.

Współczesny Internet jest znacznie bardziej uporządkowany, estetyczny i elastyczny. Dostaliśmy dostęp do nowych narzędzi komunikacyjnych, spersonalizowanych treści oraz usług ułatwiających zarządzanie każdym aspektem naszego życie. Ale takie udogodnienia mają swoją cenę: jest nią nasza prywatność.

Choć na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, za uporządkowanie sieci odpowiada niemal każdy internauta. Kiedy Google opracowało i rozpowszechniło spersonalizowane reklamy, agresywne banery powoli zaczęły znikać z sieci. Algorytmy Google rejestrują odwiedzane przez nas strony, dzięki czemu firma buduje profil konsumencki i wyświetla reklamy, które najlepiej trafiają w nasze gusta. Proste i niezwykle efektywne rozwiązanie.

O skuteczności tych reklam najlepiej świadczy kwartalny raport finansowy opublikowany niedawno przez Alphabet, spółkę-matkę Google: w czwartym kwartale firma zarobiła na reklamach przeszło 27 miliardów dolarów, co stanowiło 84% przychodów firmy. Wszystko dzięki temu, że pozwalamy na gromadzenie informacji o naszych zainteresowaniach. Wystarczy, że będziesz korzystać z usług firmy (wyszukiwarka, Gmail czy YouTube) albo wejdziesz na stronę z reklamami AdSense.

Ale nie tylko Google wykorzystuje nasze dane do personalizowania swoich usług. Logując się do skrzynki mailowej, serwisu czy aplikacji, musimy zaakceptować regulamin, co najczęściej wiąże się ze zgodą na gromadzenie i analizowanie danych w celu prawidłowej realizacji usługi. Po odpowiednim opracowaniu zebranych danych firma wie, z jakim klientem ma do czynienia i co może mu zaoferować.

Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że mamy tu do czynienia z permanentną inwigilacją. Ale na takim układzie korzystają wszyscy. Dostawcy technologii zarabiają na sprzedanych produktach lub wyświetleniach reklam kontekstowych, a te lepiej dopasowują się do użytkownika, dzięki czemu istnieje większa szansa, że z użytkownika zamienimy się w klienta.

Reklama kontekstowa doskonale porządkuje Internet: dopasowuje się do wyglądu strony, odpowiada na potrzeby indywidualnego użytkownika i ma nieinwazyjną formę.

Warto zauważyć, że kontekstowe wyświetlanie treści nie ogranicza się wyłącznie do reklam na stronach. Jeśli zrobisz zakupy w sklepie internetowym i zapiszesz się na jego listę subskrypcyjną, możesz otrzymywać spersonalizowane oferty promocyjne lub rabaty z okazji urodzin. Steam komponuje listę promowanych tytułów w oparciu o to, jakie gry odpalasz najczęściej. W zamian za możliwość założenia darmowej skrzynki godzisz się na podsyłanie reklam dopasowanych do twoich preferencji. Podobnie działają wszystkie serwisy społecznościowe: bez przerwy badają, które treści angażują cię najbardziej i w oparciu o te dane wyświetlają reklamy, filmy czy potencjalnie interesujące cię wpisy.

Dożyliśmy czasów, w którym możemy zapłacić naszą prywatnością za wygodne korzystanie z nowych technologii. Nikt nie zmusza nas do aktywnego uczestnictwa w serwisach społecznościowych, dopisywania się do list subskrypcyjnych ulubionych sklepów czy zachowywania internetowych ciasteczek z każdej odwiedzonej witryny. Możemy bez większych konsekwencji odciąć się od tych technologii, ale jeśli pozwolimy im zajrzeć w nasze życie, zostanie nam to w jakiś sposób wynagrodzone.

A jeśli jesteśmy po drugiej stronie barykady i chcemy dotrzeć do klienta – znajomość specyfiki i funkcjonowania materiałów kontekstowych pozwoli dotrzeć do tych osób, które najbardziej potrzebują naszych usług.

Emil Borzechowski